Strona:Gabryela Zapolska-Skiz.djvu/050

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
lulu.

Czy tak?

wituś.

Nawet kuzynka ma takie »coś« w ustach, co to ja nie umiem określić, ale to coś jest.

lulu.

Proszę... kuzyn się na takich rzeczach rozumie?

wituś.

Na kobietach? mnie teraz tak to gospodarstwo wzięło... ale...

lulu.

Wystarczy parę kieliszków burgunda.

wituś.

Pewnie... Jak z głowy zdjąć kłopoty...

lulu.

Okazuje się psycholog i znawca.

wituś.

A no... w powiecie uchodzę, że się znam na koniach i na kobietach. Mnie jeszcze nikt nie oszukał.

lulu, przygląda mu się ciekawie.

Na czem? na koniach, czy na kobietach?

wituś.

I jedno i drugie. A w pyskach twarde złamię!

lulu.

Kogo? konia czy kobietę?