Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przepełnione arterje ruchu zostają zahamowane przez dwóch czy trzech gadułów, którzy rozsiadają się z całym spokojem istot nieśmiertelnych, jak gdyby znajdowali się już w raju. Wiedzą oni dobrze że opowieść stworzona jest dla nich, a nie oni dla opowieści.
Mam nadzieję że każdemu zdarzyło się choć raz w życiu, toczyć rozmowę z miłymi przyjaciółmi wieczorem w około stołu, kiedy wszystkie indywidualności rozkwitają jak wielkie tropikalne kwiaty; każdy odgrywa rolę w uroczej zaimprowizowanej sztuce; każdy jest więcej niż kiedykolwiek sobą na tym padole łez; każdy staje się cudowną karykaturą samego siebie. Człowiek, który taki wieczór przeżył zrozumie przesadę „Pickwicka“. Człowiek, który takich wieczorów nie zna nie potrafi się rozkoszować Pickwickiem, ani, jak przypuszczam, niebem. Gdyż jak już zaznaczyłem, Dickens w tych sprawach jest bliski religji ludowej czyli religji niezawodnej i najwyższej. Dickens rozumie radość bez końca i tworzy istoty równie wieczne jak Puck albo Pan, istoty, których pragnienia życia nie zaspokoją wieki. Dickens nie pojawił się w literaturze aby tworzyć istoty, które odzwierciadlaja życie i jego ograniczenia; pojawił się aby swe twory ożywić życiem bujniejszem niż rzeczywistość. Jest niedorzecznością jeśli nazywamy chrześcijan nieprzyjaciółmi życia, ponieważ żądają życia wiecznego; jeszcze większą niedo-