Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bez możności intensywnej nauki, poświęcał najkonieczniejsze godziny snu i stał się jednym z najlepszych reporterów swej epoki. Zachodzi ciekawy kontrast między przypadkowością, wykształcenia jakie pobierał przy pomocy rodziców, a zawziętą powagą z jaką się sam kształcił. Pewnego dnia, ktoś zapytał Dickensa ojca, gdzie wychowywał się syn jego Karol „Ach! doprawdy“ rzekł stary pan w sposób wymijający, sobie właściwy, „można powiedzieć — ahm — że sam się wychował“. Zaprawdę można.
Owa gorliwa pracowitość Dickensa zasługuje na uwagę, gdyż rzuca światło na pewne sprzeczności jego charakteru, a raczej na to co wydaje się sprzecznością w rozumieniu psychologji współczesnej. Przeciwstawiamy zawsze ludzi silnych ludziom słabym. Dickens zaś był nie tylko równocześnie człowiekiem silnym i człowiekiem słabym, ale człowiekiem bardzo silnym, a zarazem bardzo słabym. Miał wszystkie cechy tego co potocznie zwiemy słabością charakteru; był zdolny w każdej chwili rozpłakać się jak dziecko; był niezmiernie drażliwy na krytykę, można powiedzieć że brakowało mu zwierzchniego naskórka; był tak nerwowy, że wielkie dramaty jego życia pochodziły często li tylko z nerwów. Lecz w okolicznościach gdy przeciętnie silny typ wykazuje nędzną słabość, w rzeczach dotyczących skupionej pracy, jasno wytkniętego celu, i niezwalczonej życiowej odwagi, bywał nieugięty jak stal.