Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


coś boli. Widocznie cierpliwość jest darem przyrodzonym, zaś niecierpliwość — talentem nabytym, jak umiejętność gry w whista. W każdym razie jest najzupełniej pewnem, że Dickens mógł zapracować się i umrzeć z wysiłku w fabryce i pochować niezrodzonego Pickwicka, gdyby nie prosty przypadek.
Jak już wspomniałem, Dickens miał zwyczaj co tydzień odwiedzać ojca w Marshalsea. Rozmowa między ojcem a synem musiała być komedją okrutniejszą, a zarazem dowcipniejszą, niż wszystko co Dickens kiedykolwiek opisał. Jedynie Meredith mógł był odtworzyć porównanie między dzieckiem, które cierpiało jak potępieniec nad swemi dziecinnemi strapieniami, a człowiekiem dorosłym, który na minę całego swego życia zapatrywał się z beztroską niemowlęcia. Pewnego razu chłopak — doprowadzony może do rozpaczy nieznośną lekkomyślnością swego wymownego tatki — nie wytrzymał i zaczął błagać o zwolnienie z fabryki; prosił, jak się zdaje, z gwałtowną i prawie przerażającą wymową. Stary optymista zdumiał się, zdumiał tak bardzo, że aż nic nie przedsięwziął dla wysłuchania prośby. Czy wydarzenie powyższe miało cośkolwiek wspólnego z rozwojem wypadków, nie wiadomo; przypuszczalnie nie miało, a ostateczną przyczyną uwolnienia Karola stała się kłótnia między jego ojcem a dyrektorem fabryki Lamertem. Dickens starszy, (który nareszcie Marshalsea opuścił) po-