Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


go głowie, jak w rozpalonym kotle, myśli poczęły się kłębić. W barwny, sobie właściwy sposób, opisuje wycieczki na opuszczony strych, gdzie w zakurzonym stosie książek, wynalazł nieśmiertelną literaturę Anglji. Wspomina najczęściej „Humphrey Clinkera“ i „Toma Jonesa“. Otworzywszy te dwie książki, nawiązał kontakt z jedyną przeszłością, z którą łączyły go pewne nici, zespolił się z wielkimi angielskimi mistrzami komizmu — sądzonem mu było zostać ostatnim z nich.
Musimy pamiętać, że krajobraz hrabstwa, gdzie zamieszkiwał Dickens, gościńce po których wędrował, podniecały przyjemność zatapiania się w dawnych satyrykach. Ludzie, którzy ciągnęli szerokiemi drogami i wstępowali do miasteczka, byli to ci sami, którzy pod przewodem Smoletta i Fieldinga, wpadali do rowów, lub wyłamywali drzwi przydrożnych karczem. Jeszcze w obecnych czasach po szosach hrabstwa Kent ciągną często włóczęgi i druciarze, zjawisko nieznane na cichych wzgórzach Sussexu. Przypuszczalnie w dzieciństwie Dickensa, nie działo się inaczej. W sąsiedztwie żyły wspomnienia starszej jeszcze i świetniejszej ery literatury angielskiej. Z wysokości wzgórza Gad’shill, które chłopiec wciąż miał przed oczami, spoglądał na niego monstrualny cień Falstaffa; był to może duchowy ojciec wszystkich rozkosznych łotrów dickensowskich. Falstaff, monumentalny wyobraziciel angielskiego humoru i sentymentalizmu, wielkiego, zdrowego, łagodnego, an-