Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/270

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


boys Hall byli może mniej udręczeni, ale z pewnością byli bardziej zanudzeni. Coprawda jakżeż można się było nudzić w towarzystwie istoty tak wspaniałej jak pan Squeers? Któż by się nie zgodził na kilka niezasłużonych chłost, gdyby za tę cenę mógł rozmawiać z człowiekiem, który potrafił takie zdania wygłaszać: „A to śmieszny stwór ta przyroda... łatwiej przyrodę stworzyć niż ją opisać“.
To samo można powiedzieć o domu zarobkowym w „Oliverze Twist‘cie“. Mamy niejasne wrażenie że ani Oliver, ani nikt inny nie mógł być całkowicie nieszczęśliwym, obcując z jaskrawą postacią pana Bumble. Jedyna rzecz, której Dickens nie odmalował w swych wycieczkach satyrycznych, to niszcząca potęga rutyny. Zła szkoła, zły system parafialny, złe więzienie za długi stały się w jego opisach instytucjami o wiele weselszemi i bardziej zajmującemi niż w rzeczywistości; a więc właściwie Dickens im pochlebił, lecz zniszczył je tem pochlebstwem. Przez to że zrobił panią Gamp rozkoszną, uczynił ją niemożliwą. Zainteresował wszystkich istnieniem pana Bumble, a tym sposobem wszyscy zostali zainteresowani w tem aby go zniszczyć. Trudno o potężniejszy przykład jak dalece pożyteczną i skuteczną jest metoda, którą dla ułatwienia argumentacji nazwaliśmy metodą reformatora optymisty. Dopóki niższe szkoły w Yorkshire były szare i posępne, istniały — nieznośne dla swych ofiar — lecz spokojnie znoszone przez ogół.