Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/268

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


gich. Jego biedak jest zawsze Markiem Tapleyem, człowiekiem, którego uparty duchowy optymizm raczej wzrasta w miarę pesymistycznych wydarzeń. Można także stwierdzić jako równie niezbity pewnik, że ten sam optymistyczny Dickens przeprowadził wielkie reformy.
Reformy, do których Dickens służył za narzędzie, były, z punktu widzenia naszych szerokich społecznych panaceów, specjalne i ograniczone. Lecz może właśnie dlatego dają ścisły i konkretny przykład psychologicznego paradoksu, o którym mowa. Dickens prawdziwie i ostatecznie zburzył pewne instytucje — lub dopomógł do ich zburzenia; zniszczył te instytucje poprostu je opisując. Lecz najosobliwszą oś kwestji stanowi to że doprawdy (w pewnem znaczeniu) jego opisy były zbyt optymistyczne. Odmalował Dotheboys Hall, w barwach jaśniejszych od rzeczywistości. Zrobił dom zarobkowy milszym niż nim będzie kiedykolwiek. Gdyż największą chwałą Dickensa jest jego umiejętność opisywania tych instytucyj w sposób zajmujący, a hańbą Anglji jest to, że te instytucje są nudne. Geniusz Dickensa nigdy nie potrafił odtwarzać dobrze rzeczy nudnych. Jego żywotność była tak gwałtowna, że nie mógł nawet na chwilę wprowadzić do swoich książek istotnie monotonnego wrażenia. Jeśli w powieści zapanuje chwilowo cisza, słyszymy tem wyraźniej szept bohatera do bohaterki, ostrzenie sztyletu łotra, lub skrzyp maszyny, z której ma wyskoczyć bóstwo. Umiał świetnie opi-