Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/232

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pani Sapsea występuje jako „pełna szacunku“ żona Tomasza Sapsea, wytrwała i konsekwentna w podziwianiu go. Epitafium kończy się słowami wspaniale rozmieszczonemi na płycie: „Przechodniu stań. I zadaj sobie pytanie. Czy potrafiłbyś tego dokonać? Jeśli odpowiedź wypada przecząco — odejdź z rumieńcem wstydu“. Najnieprawdopodobniejsze wydarzenie z „Papierów Pickwicka“ nie zawiera podobnej niemożliwości. Dickens nie byłby się ośmielił czegoś podobnego wówczas napisać nawet pod postacią kłamstwa Jingle‘a. Na żadnym cmentarzu gdzie grzebią ludzi nie znajdziecie tej nieocenionej płyty, nie może ona istnieć tam gdzie są cmentarze. Szaleństwo równie nieśmiertelne nie może istnieć na świecie gdzie gości także śmierć. Pan Sapsea jest jednym ze złotych darów, które czekają nas na lepszym świecie.
Było wielu Dickensów: był mądry Dickens, pracowity Dickens, Dickens ożywiony duchem społecznym; lecz największym był ten Dickens ostatni. Ów wybryk warjackiego humoru w ostatniej jego książce przypomina nam w czem leży jego potęga i jego wyższość. Pochwała tej boskiej bufonady powinna być ostatnią pochwałą, ostatecznem słowem wypowiedzianem na jego cześć. Warjackie epitafium pani Sapsea powinno być poważnem epitafium Dickensa.