Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Najlepsze wyjaśnienie w tym względzie da nam jego genjusz literacki. Genjusz literacki Dickensa potrafił wyszydzać dziwaczne myśli które Dickens sam żywił. Jeśli uważać Dickensa za błazna, należy przyznać że błazeństwo wyśmiewał. Książki jego są w pewnem znaczeniu najbardziej warjackie na świecie. Rabelais nie wprowadzał do Paphlagonji, albo do Królestwa Coqcigrues, figur satyrycznych bardziej dziwacznych i bardziej szalonych niż te, którym Dickens kazał spacerować po Strandzie albo po Lincoln‘s Inn. A mimo to wszystko spostrzegamy nagle w głębi jego duszy spokój i umiarkowanie. Takim musiał być w głębi duszy Rabelais, takimi musieli być wszyscy gwałtowni i daleko sięgający satyrycy. Jest to cecha zasadnicza u Dickensa, choć mało zrozumiała dla pospolitego toku naszych myśli. Dickens był nieposkromionym żartownisiem, a zarazem opanowanym myślicielem. Był nieposkromionym żartownisiem dlatego że był opanowanym myślicielem. To co my współcześni nazywamy szaleństwem jego wyobraźni, było wytworem tego, co my współcześni nazywamy przeciętnością jego umysłu. Chcę przez to powiedzieć że odczuwał w pełni warjactwo wszelkich krańcowych kierunków, bo sam był bardzo rozsądny; odczuwał ekscentryczność, bo sam był zrównoważony. Żądamy wciąż od naszych gwałtownych proroków, aby pisali gwałtowne satyry. Lecz gwałtowny prorok nie może napisać gwałtow-