Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/212

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


trochę błazen. Tego rodzaju cechy charakterystyczne — czy występują w słabym czy też w silnym stopniu — nie są wypadkowemi lub jedynie zewnętrznemi cechami. Dickens posiadał wrodzoną skłonność do pewnej fałszywej teatralności. Miał naprzykład jeden nieszczęsny zwyczaj, dzięki któremu, jeżeli nawet słuszność była po jego stronie, można mu było brak jej zarzucić. Miał mianowicie nieuleczalny zwyczaj dawania wyjaśnień. Dzięki temu jego admiratorzy znajdowali się czasami w położeniu autentycznej lecz dotychczas nieznanej dziewczynki, która mówiła do matki: „Zdaje mi się że zrozumiałabym, gdybyś mi przestała tłumaczyć“. Dickens wciąż tłumaczył. Było to poniekąd częścią jego instynktownego zamiłowania do rozgłosu, dzięki czemu był wspaniałym demokratą lecz trochę zbyt wielkim pozerem. Ową wadę doprowadzał do najdziwaczniejszej krańcowości. Wydrukował naprzykład w „Household Words“ apologję swego postępowania w sprawie rozejścia się z żoną. Ten jeden przykład wystarczy aby uwierzyć, że jego zewnętrzne zamierzenia i wystąpienia przypominały czasem okrzyki warjata. A jednak jest prawdą, że niektóre jego duchowe potrzeby mogły być zaspokojone jedynie przez najporządniejszy i najszanowniejszy rytuał, którego typem jest anglikański modlitewnik. Niewątpliwie bywał często przesadzony, lecz równie niewątpliwie nienawidził przesady i pogardzał nią.