Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/210

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


robi z siebie szatana. Lecz wszystko to co pozostaje w związku z rzeczą tak ludzką i artystyczną jak wino, nie może przybliżyć człowieka do brutalnego życia przyrody. Jedyny człowiek, który robi z siebie zwierzę w ścisłem i literalnem tego słowa znaczeniu — to abstynent.
Sposób odnoszenia się Dickensa do religji zawiera pierwiastek bardzo charakterystyczny, choć wykazuje, jak u większości jego współczesnych, chwiejność zasad filozoficznych i historyczną ignorancję. Dickens podzielał wszystkie przesądy swojej ery. Miał naprzykład żywą niechęć do określonych dogmatów, co właściwie oznacza predylekcję dla dogmatów nieokreślonych. Miał także niejasne wyobrażenie, że cała ludzka przeszłość była zapełniona jedynie zagorzałymi konserwatystami. Jednem słowem wykazywał nieznajomość rzeczy pospolitą u dawnych radykałów; nieodstępną towarzyszkę dawnej radykalnej odwagi, rozsądku i społecznego ducha. Owe pojęcia wytwarzały prawie u wszystkich swoich wyznawców szczególniejszą niechęć do anglikańskiego kościoła, i doprowadzały do przeciwstawiania mu innych sekt jako bardziej zamiłowanych w dociekaniach i bardziej indywidualistycznych; Dickens zaś miał wyraźnie zarysowaną czułość względem anglikańskiego kościoła, można nawet powiedzieć że miał słabość dla anglikańskiego kościoła. Coś mu się podobało w spokojnych nabożeństwach, w powściągli-