Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


go również. Nie litował się nad ludem, nie stawał w jego obronie, ani nawet poprostu nie kochał ludu, w tych sprawach on sam był ludem. Dickens jedyny w naszej literaturze, jest nietylko głosem niższych warstw społecznych, lecz jest także podświadomością tych warstw. Wypowiada utajony gniew pokornych. Wypowiada to, co ciemny lud myśli, co czuje w stosunku do warstw oświeconych. A bezpośrednia szczerość tego głosu przejawia się najwyraźniej w tem, że protestuje najsilniej przeciw metodom uznanem jako naukowe i postępowe. Szczerzy a egzaltowani wolnomyśliciele, wmawiają w siebie, że klasy robotnicze z oburzeniem odwracają się od kościołów. Klasy robotnicze bynajmniej się na kościoły nie oburzają; prawdziwe oburzenie warstw pracujących wzniecają szpitale. Lud niema zdecydowanej niewiary względem świątyń teologji. Lud ma gorącą, istotną niewiarę względem świątyń nauki ścisłej. Biedacy nienawidzą rzeczy współczesnych, racjonalistycznych, jak doktorów, inspektorów, opiekunów od praw dla biednych — fachowej dobroczynności. Nigdy nie okazywali niechęci przyjmując pomoc od dawnych zepsutych klasztorów. Często wolą raczej śmierć, niż pomoc współczesnych sprawnych domów zarobkowych. Dickens jest energicznym wyrazicielem tego słusznego czy niesłusznego oburzenia. Skoro Scrooge w „Dzwonach gwiazdkowych“ wspomina o zbyt wielkiej ilości ludzi na świecie, duch bardzo słusznie każe mu milczeć, dopóki się nie dowie jaki jest