Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


człowiek pracuje w chmurze przez siebie wytworzonej. Jeśli ciemność jest uściskiem Boga, mgła jest ciemnym uściskiem człowieka.
W takim to świętym obłoku rozpoczyna się opowieść pod tytułem „Dzwony gwiazdkowe“, pierwsze i najbardziej charakterystyczne ze wszystkich gwiazdkowych opowiadań Dickensa. Zupełnie słusznie rozwodzimy się na tem miejscu nad żywem tchnieniem mglistej ciemności, gdyż u Dickensa nastrój jest ważniejszy niż sama treść. Gwiazdkowa atmosfera jest ważniejsza, niż Serooge i duchy; w pewnem znaczeniu tło jest ważniejsze od osób. To samo można powiedzieć o sposobie traktowania owego drugiego nastroju, który Dickens (poza nastrojem wesołości), potrafił tak świetnie wytwarzać; o atmosferze tajemniczości i zła, naprzykład atmosferze otaczającej panią Clenham siedzącą sztywno na krześle, albo starą pannę Havisham przybraną ironicznie w strój panny młodej. Tu znowu nastrój w zupełności zaćmiewa treść opowieści, która często w porównaniu z nim wydaje się bladą. Tajemniczość jest sensacyjną, — a tajemnica bezbarwną. Powierzchnia rzeczy wydaje się straszniejszą niż ich treść. Możnaby nieomal przypuszczać, że owe upiorne postacie: pani Chadbank i pani Clennam, panna Havisham i panna Flite, Nemo i Salusia Brass, ukrywają coś przed autorem, zarówno jak przed czytelnikiem. Kończymy książkę nie poznawszy ich prawdziwej tajemnicy. Zaspokoili optymistę Di-