Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/161

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


aby postępować po ludzku, nie dbając o hygjenę swych postępków. Byli dość wielcy, aby się mieścić w małych pokojach.
Wybitnym przykładem na poparcie wyrozumowanej i artystycznie dodatniej cechy szczelnie zamkniętego gwiazdkowego pokoju jest Dickens we Włoszech. Tworzył mgliste opowieści, oświetlone ogniem kominka, niby drobne czerwone klejnoty; było to dla niego koniecznością artystyczną wśród nieustannego lata. Łaknął romantyzmu wśród białych miast Toskanji i pisał o deszczu na Boże Narodzenie. Łaknął piękna wśród obrazów Uffizi i karmił swą pamięć mgłą londyńską. Jego odczucie mgły było w szczególniejszy sposób typowe i przejmujące. W pierwszej ze swych gwiazdkowych opowieści, w popularnych „Dzwonach gwiazdkowych“ nieomal podchwytuje duszę mgły, kiedy mówiąc o zgęszczonem powietrzu używa następującego obrazu: „Natura warzyła piwo na wielką skalę“. Owo poczucie gęstego powietrza jako czegoś do jedzenia czy picia, czegoś nietylko stałego, ale smacznego, wydaje się prawie szalonem, lecz nie jest przesadą jeśli się je stosuje do uczuć Dickensa. Mówimy o mgle „że dałaby się krajać nożem“; Dickensowi podobałoby się pojęcie mgły w postaci kolosalnego ciastka. Lecz jeszcze więcej podobało mu się jego własne określenie o browarze tytanów; największą przyjemność sprawiłby mu sen, który odkrywałby drogę do beczek niezmierzonej wielkości i pozwolił zakosztować