Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


odpowiedź moja na zapytanie: „Dlaczego niema dziś ludzi wielkich?“ wykazuje najgłębszą i najbardziej katastrofalną różnicę między epoką współczesną, a początkiem wieku dziewiętnastego — epoką zrodzoną w cieniu rewolucji francuskiej, epoką zrodzoną w cieniu rewolucji francuskiej, epoką, w której urodził się Dickens.
Utalentowany pisarz, Jerzy Gissing, najtęższy krytyk Dickensa, rozpoczyna swoje studjum, wyrażając pogląd, że otoczenie, w którem wzrastał Dickens było twarde i okrutne. Wymienia obżarstwo, dzikie sporty i walki, błazeński humor, a wszystko to określa słowami: twarde i okrutne. Dziwna rzecz jak wrażenia się różnią. Według mnie ów dawny angielski świat jest o wiele mniej twardy i okrutny, niż świat opisywany w powieściach Gissinga. Szorstkie obyczaje, to rzecz zewnętrzna i względnie łatwa do wykorzenienia. Ludziom szybko twardnieją ręce i głowa. Lecz człowiekowi, postawionemu w świecie Gissinga, z konieczności musi stwardnieć serce.
Różnica między początkiem a końcem XIX-go wieku jest zasadnicza i prosta. W pierwszym okresie było wiele rzeczy złych, lecz i wiele nadziei. W drugim okresie, tak zwanym „fin de siècle“ — wiele rzeczy nawet w pewnem znaczeniu dobrych, lecz zatraconych w dociekaniach nad potrzebą rzeczy dobrych. Wesołość przestała być radosną, a walki Cobbetta miały więcej istotnej szczęśliwości, niż uczty Waltera Patera. W okresie Cobbetta ludzie byli dość śmiali, aby ciosy zadawać i znosić,