Strona:Głodne kamienie.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Jego ubogie mieszkanie było stanowczo za małe w stosunku do jego stanowiska, to też my wszyscy wraz z nim narzekaliśmy na to. Przyjaciele jego zapewniali go, że najzupełniej rozumieją trudności, jakie napotyka; prawie niepodobna znaleźć przyzwoity dom w Kalkucie. Od lat już wszyscy oglądali się za domem, któryby mu odpowiadał, nie potrzebuję jednak dodawać, że żaden z przyjaciół nie był tak nierozumny, aby go znaleźć. Thakur Dada mówił wówczas z pełnem rezygnacji westchnieniem:
— Tak, tak, zdaje mi się, że będę już musiał poprzestać na tym domu!
A następnie dodawał z wesołym uśmieszkiem:
— A swoją drogą nie potrafiłbym się już rozstać ze swymi przyjaciółmi. Muszę być niedaleko nich. To wszystko wynagradza.
Do pewnego stopnia bardzo żywo temu wszystkiemu współczułem. Niechęć moja pochodziła właściwie stąd, że w oczach młodego mężczyzny głupota uchodzi za największą zbrodnię. Otóż Kailas Babu nie był wcale głupi w prawdziwem znaczeniu tego słowa i w zwykłych, codziennych interesach chętnie zasięgano jego rady. Ale jak tylko zaczynał opowiadać o Najandżur, to, co mówił, pozbawione było wszelkiego zdrowego rozsądku ludzkiego. Ponieważ skutkiem przyjacielskiej, w duchu bawiącej się tem wszystkiem pobłażliwości, nikt jego niemożliwym twierdzeniom nie przeczył, zupełnie puszczał swej