Strona:Ferdynand Hoesick - Szkice i opowiadania.djvu/198

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


łem o księciu Czartoryskim, kiedy wołałem, że tylko z takiego męża przeznaczenia mogą wyjść kapłani, królowie i hetmani«. Teraz mu się rozjaśniło wszystko: owym mężem przeznaczenia, którego przyjście zapowiadał wtedy, jeżeli Bóg ulituje się nad emigracyą i całym narodem, był Towiański.
Dopiero teraz zrozumiał, co znaczyły gorączkowe majaczenia Celiny, która na początku swej choroby umysłowej, kiedy popadała w stan chorobliwej egzaltacyi, w stan podniecenia psychicznego, raz po raz zapowiadała przyjście jakiegoś Mistrza, przychodzącego, jak Mojżesz, zbawić naród. Im się zdawało wtedy, że Celina prawi od rzeczy, a ona — jak się okazało — miała prorocze jasnowidzenie przyszłości: poprostu przeczuwała Towiańskiego.
Wszystko to były argumenty, które Mickiewicza aż nadto przekonywały i które uznał za wystarczające zupełnie, by w Towiańskiego uwierzyć, by w nim uznać następcę Chrystusa. A uzdrowienie Celiny, któremu — jak sam tego był świadkiem naocznym — »towarzyszyły okoliczności cudowne?« Czyż ten jeden argument nie był wystarczającym, ażeby rozprószyć wszelką wątpliwość?
Jakoż uwierzył, a uwierzywszy, tak pisał do jenerała Skrzyneckiego: »Moja wiara w słowa Andrzeja jest skutkiem całego mojego życia, wszystkich moich usposobień i prac duchowych. Ktoby czytał pisma moje, przekonałby się o tem. Nie wspomnę o drobnych, w młodości rzuconych w świat pieśniach (Romantyczność, Oda do młodości); późniejsze dzieła, a mianowicie Księgi Pielgrzymstwa i Dziadów Część III świadczą, żem to, co się dzieje, przeczuwał«.
Możeby nie uwierzył, gdyby to, co przynosił Towiański, było czem innem, gdyby idee, które głosił, nie zgadzały się tak, jak się zgadzały, z przekonaniami i najgorętszemi pragnieniami poety. Odrodzenie ludzkości, wyzwolenie ludów, i przez co? Przez nowy wybuch ducha chrześcijańskiego, przez rozpalenie stygnącej wiary! Ależ nic wznioślejszego wymyśleć nie było podobna; to była idea, na którą zgodzić się muszą wszyscy, bo trudno o piękniejszą, o bardziej Chrystusową ideę! Cóż dopiero, jeśli się było Polakiem, emigrantem! Takiemu człowiekowi powiedzieć, że jeśli uwierzy, to niebawem skończy się jego wygnanie, skończy się niewola egipska, że będzie mógł powrócić do kraju, do swoich, i że tam znajdzie