Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Chłopak drżał, słuchając tych opowiadań smutnych i ponurych, pięści zaciskał, aż mu stawy chrzęściły, i zgrzytał zębami, jak młody wilk.
Dowiedział się z przerażeniem o samowolnem ograniczeniu przez cara praw sejmu, uszanować które przysięgał uroczyście; łzy mu nabiegły do oczu, gdy słyszał o zupełnem zniszczeniu szlachetnego aktu konstytucji 3 maja; z trudem powstrzymywał się, aby nie kląć po żołniersku, dowiadując się o niecnej robocie szpiegów senatora Nowosilcowa, nie przebierającego w środkach; o niespełnionej przez cesarza Aleksandra obietnicy przyłączenia Litwy do Polski pod berłem cara; pojmował teraz, że chociaż rosyjscy pochlebcy nadali Aleksandrowi przydomek „Błogosławionego“, okazał się on drapieżnym obłudnikiem i bezczelnym kłamcą, gdyż milczeniem swojem potakiwał samowoli i bezprawiu Konstantego, torturującego oficerów i żołnierzy, dręczonych, znieważanych podczas nieprzerwanych musztr i manewrów.
Dowiedział się młody Lis o straszliwym ucisku drukowanego słowa w konstytucyjnej Polsce. Wiedział, że w Rosji srożył się zacofany, ciemny Uwarow, lecz i ten nie dopuszczał się takich zbrodni nad żywą myślą i sumieniem ludzkiem, przed jakiemi nie cofał się w Warszawie wynaleziony przez Nowosilcowa przekupny zdrajca swego kraju, cenzor Szaniawski, lub minister Stanisław Grabowski, usiłujący zniszczyć oświatę i spodlić młodzież.
Pewnego razu pani Romerowa opowiedziała chłopakowi o ponurych dziejach tajnego Towarzystwa