Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


babka taki napis: „Ród Lisów, co wiernie stróżował ojczyzny nad Wartą, Bzurą, Dźwiną i Wisłą, nie dla zaszczytów, nie dla sławy i bogactwa, ino z uczciwości duszy i gorącego miłowania, podupadł, ubożał coraz bardziej, albowiem troskał się nie o siebie, ino o dobro kraju i narodu, za co należy mu się wspominek, aby imię sławnego rodu prastarego w niepamięć nie poszło“.
— Rozumie pan? — zapytała i powtórzyła z naciskiem: „Troskał się nie o siebie, ino o dobro kraju i narodu“...
Lis w milczeniu skinął głową w głębokiem zamyśleniu.
Powróciwszy wieczorem do korpusu, długo nie mógł usnąć, przewracał się z boku na bok, męczył się aż do świtu, ale zato nauczył się polskich modlitw i w pamięci swej odtworzył obraz dziejów Polski i historję rodu swego, wyraźnie słysząc dźwięczny, słodki głosik Juljanny, dochodzący doń zdaleka.
Gdy rano kadeci stali w sali i śpiewali modlitwę za zdrowie cara i panującej rodziny, Lis milczał i myślał:
— Teraz już nie oszukacie mnie! Wiem, że wszyscy carowie czyhali na zgubę Polski, aż rozdarli ją na szmaty, a teraz chcą ją w niewolnicę obrócić! „Najmiłościwszy“ pan! Najmiłościwszy dla swoich dworaków, a najsurowszy i najniesprawiedliwszy dla ludu mego!...
W myśli powtarzał po polsku „Ojcze nasz“, modląc się o szczęście ojczyzny...
Kiedyś, przechodząc koło dyrektora, posłyszał, jak generał krzyknął do niego: