Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kołaja, który rozkazał nazwać imieniem małżonki swego brata nową fregatę.
Księżna musiała być więc „matką chrzestną“ okrętu i wyrazić cesarzowi swoją wiernopoddańczą wdzięczność za tak wysoki zaszczyt, poczem powrócić do Warszawy.
Pewnego dnia na początku listopada r. 1830 do bramy pałacu Kostantynowskiego zbliżył się barczysty, rumiany kadet o śmiałej twarzy i jasnych oczach.
Stojący przy furcie hajduk dość brutalnie zatrzymał go.
Kadet, wyjął z poza zawiniętego mankieta rękawa żółtą, urzędową kopertę i rzekł:
— Nazywam się Władysław Lis! Zostałem wezwany tu przez kancelarję ministra wojny.
— Ach tak, wasza dostojność! — zawołał hajduk, zrywając czapkę z głowy. — Pani generałowa Romerowa kazała mi natychmiast odprowadzić waszą dostojność do apartamentów pana marszałka!
Kłaniając się w pas, wskazywał gościowi drogę.
Przechodząc przez obszerny dziedziniec, kadet mruczał do siebie:
— Pani generałowa... pan marszałek... moja dostojność... — jakieś cuda z bajki! Nic nie rozumiem, lecz widzę, że trafiłem do krainy niespodzianek i wypadków przedziwnych!...
Hajduk wprowadził go do sieni oficyny, stojącej w głębi ogrodu, pomógł zdjąć płaszcz, obciągnął na nim mundur i pas, strzepnął kurz z butów i wskazał na drzwi, mówiąc: