Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


spływający mu do serca błogi spokój i ukojenie nieodczuwanego dotąd bólu lub tęsknoty.
Orszak ruszył dalej, sunąc przez nieskończoną amfiladę sal i szerokich galeryj, zapełnionych tysiącami zaproszonych gości, kompanij honorowych, wart, straży przybocznej, hajduków i lokajów dworskich.
Wreszcie przegląd został ukończony i cesarska para usiadła na podwyższeniu.
Mikołaj skinął ręką na komendanta pałacowego.
Ten wyprostowany, donośnym głosem oznajmił:
— Z rozkazu jego cesarskiej mości, trębacze siedmiu pułków gwardji oraz trębacz korpusu kadetów imienia cesarza Pawła odegrają „zorzę“, jako sygnał rozpoczęcia balu!
Adjutant, opiekujący się Lisem, skierował go na taras.
Siedmiu żołnierzy najlepszych pułków gwardji stało już w pogotowiu.
Obok nich postawiono kadeta.
Adjutant podniósł rękę i liczył:
— Raz... dwa... trzy!
Osiem trąbek srebrnych rozdarło nocny mrok.

Dźwięki mknęły ponad zasypiającem miastem, leciały przez szalony, wartki prąd Newy i głośnem echem odbijały się od murów wzniesionego przez wielkiego Piotra gmachu giełdy i dwóch kolumn rostralnych[1]

  1. Podobne kolumny wystawiali Rzymianie na pamiątkę bitew morskich. Były one ozdobione dziobami (rostrum) statków bojowych. Car Piotr wzniósł dwie takie kolumny na prawym brzegu Newy.