Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/288

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Lecz ten sam szept wrywał się coraz natarczywiej i wyraźniej do mózgu i serca.
— Władeczku mój, biedaku drogi, męczenni. święty... Oto jestem przy tobie ja — twoja Juljanna, twoja dziewczyna złotowłosa... Nie rozstaniemy się już nigdy, na dolę i niedolę pójdziemy razem... Sieroto mój, chłopaku mój umiłowany...
Lis upadł na kolana i do stóp dziewczyny pochylił się kornie.
Oficer, który widział w swem życiu rzeczy straszne, a dziwne, odbywające się wśród tych ścian brudnych, okopconych, cicho wymknął się z izby.
Oni zaś uklękli obok siebie i odmawiali zgodnym głosem gdzieś w głębi serc zapisaną modlitwę:
— Ojcze nasz, któryś jest w niebie i na ziemi, bądź błogosławione imię Twoje, albowiem pocieszenie umęczonym zsyłasz! Matko Boża, Królowo korony polskiej, ześlij łaskę swoją na ojczyznę udręczoną! Chryste ukrzyżowany, niebieski nauczycielu, naucz nas, abyśmy imię ojczyzny rozsławili szeroko i życie swoje na jej pożytek skierowali! Amen...
Wstali i, przytuleni do siebie, siedzieli, opowiadając dzieje swoje.
Juljanna pokazała mu listy polecające od wielkiego księcia Michała, uzyskane przez rodzinę Grudzińskich, oraz instrukcję Paskiewicza.
Namiestnik cesarski rozkazywał zdjąć kajdany z zesłańca politycznego, byłego oficera polskiego, Władysława Lisa i obchodzić się z nim „szlachetnie“, ota-