Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/243

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


się więc wypytywać. To, co posłyszał, rozpaczą go ogarnęło. Dowiedział się był bowiem, że Chłapowski, Giełgud i Roland, otoczeni przez Rosjan, przeszli już do Prus i złożyli broń. Jednak niektórzy żołnierze i oficerowie nie chcieli uczynić tego i powrócili, aby walczyć dalej, do końca. Tych to bohaterskich, wiernych ojczyźnie ludzi prowadzili kapitan Jasiuk i porucznik Skotnicki.
Prowadzili, chociaż nie znali dróg i nie mieli żadnej nadziei.
Lis spostrzegł to odrazu i rzekł:
— Poczekajcie chwilę! Należy sprawę całą dobrze obmyśleć i rozważyć do cna!
Podczas narady Lis dowiedział się, że feldmarszałek Dybicz, zapadłszy na cholerę, zmarł.
Z tego powodu wynikło zamieszanie w sztabie rosyjskim bo nowy wódz, generał Iwan Paskiewicz, jeszcze, nie przybył a generał Toll nie potrafił ująć w swe ręce czasowej władzy naczelnej.
Na Litwie generałowie rosyjscy Tołstoj, Chrapowicki, Kreutz, Osten-Sacken i Schirman oczekiwali dyspozycyj od nowego wodza i zachowywali się biernie.
— Taką okoliczność należy wykorzystać! — zauważył Lis i zamyślił się.
Miał przed sobą trudne zadanie — wyrwać tych ludzi z matni i zaprowadzić tam, gdzie mogli być pożyteczni.
— Czy na Litwie nie pozostało już żadnego oddziału wojsk polskich? — spytał po chwili.