Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/201

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Pod sąd? — spytał Zamojski, podnosząc ramiona.
Spojrzał na generała i, wzdrygnąwszy się cały, odpowiedział cicho:
— Rozkaz, — jeżeli...
Nie skończył, bo przed sztabem stanął adjutant Chłopickiego, rotmistrz Kruszewski.
— Generał z powodu ciężkich ran odjechał do Warszawy! Komendę w bitwie przekazał generałowi Skrzyneckiemu!... Tymczasem bitwa się rozprzęgła... Potworzyły się luki pomiędzy generałem Skrzyneckim a Szembekiem i jazdą Umińskiego. Luki niebezpieczne!!... Wojsk Krukowieckiego nie widać, mimo trzech rozkazów, posłanych mu przez ks. Radziwiłła. Luk tych zapełnić nie możemy z powodu strat i znużenia wojska... Przybyły przednie straże korpusu Szachowskoja i już się angażują do bitwy! Należy oczekiwać uderzenia jazdy. Rozkaz od ks. Radziwiłła dla pana generała, aby był w pogotowiu szarżę rozpocząć!
Spiął konia i popędził dalej.
Od siedmiu godzin trwała już bitwa, gdy na froncie Skrzyneckiego i Szembeka ze zdwojoną siłą zagrały działa i dojrzeć można było ruchy wielkich mas wojska nieprzyjacielskiego.
Niezawodnie Szachowskoj wprowadził do bitwy swoje świeże pułki.
Godziny nie minęło, gdy do Łubieńskiego nadbiegł adjutant Radziwiłła.