Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


25 lutego Chłopicki nagle odrzucił od siebie wahania i całą odpowiedzialność wziął na swoje barki.
Postawiwszy naczelnego wodza, ks. Radziwiłła, w centrum terenu, koło „słupa żelaznego“, Chłopicki przyjął bitwę.
Rozpoczął ją Dybicz.
Stary wódz, słysząc kanonadę pod Białołęką, obawiał się, że Chłopicki rzucił wielkie siły na korpus Szachowskoja i, żeby ratować go, uderzył na Olszynkę, stanowiącą klucz pozycyj polskich. Najpierw starły się z Moskalami pułki Rolanda i Skrzyneckiego, a następnie — dywizja Żymirskiego.
Korpus jazdy Łubieńskiego stał w odwodzie, tuż obok dywizji Szembeka, od lasku sosnowego aż do szańców Pragi, — ustawiony w szachownicę.
Poruczono mu zadanie mieć pilne oko nad Białołęką, skąd oczekiwano natarcia jazdy Szachowskoja.
Od strony Olszynki dobiegały już groźne, z chwilą każdą wzmagające się odgłosy burzy bojowej. Dymy armat i wybuchających pocisków przysłoniły lasek.
Lis widział, jak z Olszynki w godzinę później wycofały się szeregi piechoty polskiej, lecz wkrótce, błysnąwszy bagnetami, znowu ruszyły naprzód i zniknęły wśród drzew.
Przed ułanami Łubieńskiego od strony Olszynki przemknął konny ordynans.
Stanął w strzemionach i krzyknął:
— Tam piekło! Dwa szturmy odparto! Generał Chłopicki, Żymirski, Bogusławski, Roland, Skrzynecki,