Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/190

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ułożony przez Dybicza, i stało się jednocześnie hasłem do rozpoczęcia bitwy grochowskiej.
Lis ujrzał pod Białołęką pułki Mazurów i Kurpiów.
Najlepsze, wprawione na Bałkanach, pułki grenadjerów rosyjskich nie mogły wytrzymać uderzenia młodej polskiej piechoty, zaciętej, pełnej bohaterstwa i zrozumienia celu bitwy.
— Z takiemi kompanjami można cudów dokazać! — myślał w zachwycie Lis, i gdy huzarzy rosyjscy ruszyli do ataku, oderwał się samorzutnie od grupy Jankowskiego i wsparł piechotę, uderzając Moskalom z boku.
Jankowski nakazał mu powrót i zgromił go surowo, grożąc sądem.
O tem jednak zapomniał wkrótce, bo przed nim samym stanęło widmo surowego sądu...
W czasie bowiem najkrwawszego starcia zbyt pochopnie i nieoględnie wykonał on rozkaz sztabu i jazdę swoją cofnął, odsłaniając prawe skrzydło dywizji Małachowskiego, którą wkrótce wyparto ze wsi.
Dopiero nazajutrz Polacy rozpoczęli ponownie bitwę o Białołękę, lecz stała się ona już jednym z licznych epizodów walnej bitwy na polach grochowskich, tuż pod Warszawą.
Losy tej wielkiej bitwy ujął w swe ręce Chłopicki.
Najwyższy Sędzia chciał, aby człowiek ten — dziwny i tajemniczy — krwią żołnierza zmył winy wodza, nad którym zawisła czarna, ciężka chmura oskarżeń i nienawiści.