Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Takie słowa rzucił w manifeście swoim cesarz, niepomny na to, że to bracia jego właśni — car Aleksander i cesarzewicz Konstanty, dawniej jeszce „zapomnieli obowiązków i przysiąg“, że „zdradzili zapamiętałość w nieprawdzie“, „dopełnili miary przestępstwa“, gwałcąc prawa, wypływające z konstytucji polskiej, i znęcając się nad wolnością i sumieniem narodu.
Oszukując cały świat, Mikołaj winę za nowe bezprawie składał na Polskę i rzucał na nią hordy moskiewskie.
Wiadomość ta z niebywałą siłą wzmocniła uczucia patrjotyczne w wojsku.
Wszyscy płonęli chęcią zwycięstwa lub śmierci za ojczyznę, składając dowody bohaterstwa narodu.
Dwernicki, zgromadziwszy u siebie oficerów, mówił, biegając po pokoju:
— Co za wspaniały duch! Dowództwo może teraz uczynić wszystko, co zechce, byle postępowało i zdecydowanie Generał Radziwiłł powinien posłać armję na spotkanie Dybicza, rzucić korpusy jazdy na Litwę, Wołyń, aby tam ożywić i ująć w ręce wprawne oddawna tlejące powstanie! Panowie, co za wielki dzień nastał!
Nazajutrz jednak generał chodził już chmurny i klął zawzięcie.
Dowiedział się bowiem, że naczelny wódz spędził noc na naradach z Chłopickim i że do doniosłych postanowień narada ta nie doszła.
Aż dopiero 6 lutego gruchnęła wieść, iż Dybicz przekroczył granicę Królestwa Kongresowego. Sztab