Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Pod polską banderą.djvu/262

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


krążącemi po Bałtyku szwedzkiemi i polskiemi brygantynami.
Pan Haraburda, pożegnawszy swoich okrętników, wraz z imć Kubalą, mknęli pocztowym wózkiem ku granicy polskiej.
— Może wpadniemy do elektorka, bo pewno nas z duszy-serca przyjmie i obdarzy? — mówił krotochwilny, jak zawsze, Kubala.
— Szubienicą z mocnem szlemieniem, asanie! — dokończył rycerz i jął pokrzykiwać na furmana, aby gnał, co koń wyskoczy...