Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Pod polską banderą.djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



Rozdział XI.
Wierna służba.

W kwietniu dwie duże szkuty żaglowe z armatkami na pokładzie wyszły z Pucka, i opłynąwszy cypel Helu, ruszyły na zachód.
Pan Jan Weyher oraz przebywający w Pucku przez króla przysłani Szkot Murrey i komisarze Piotr Nielsen i Jan Wendt uradzili bowiem wyprawić te okręty pod Kołobrzeg i do ujścia Odry, ponieważ krążyły słuchy, że elektor brandenburski, aczkolwiek lennik Rzeczypospolitej, dla Szwedów zboże rzeką w dubasach spławia i na szmagi ładuje w zatoce szczecińskiej.
Na szkutach służyli polscy żeglarze, na „Zjawie Morskiej“ ćwiczeni, oraz zaciężni wolni ludzie — Duńczycy, Niemcy a nawet Szwedzi, co po Gdańsku i okolicznych miastach bez użytku się włóczyli, burdy czyniąc po karczmach, a nieraz i zbrodni się dopuszczając.
Jedną szkutą dowodził Klemens Budzisz, sztabnik z brygantyny pana Haraburdy, śmiały Kaszub, w żegludze biegły, gdyż u barona Ralfa Palena oddawna służył. Komendantem drugiej był pomocnik Nielsena, duński szyper Olaf Nuks.
Starosta pucki i morscy komisarze królewscy mogli już pchnąć te dwie szkuty, bo stocznia w Pucku roz-