Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Pod polską banderą.djvu/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pan Haraburda niedługo tańczył z żoną.
Pani Wanda opowiedziała mu o rozmowie z królem, a rycerz, uśmiechając się pod wąsem, rzekł do niej:
— Prawdę mówi przysłowie, najmilsza Wandko, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ!
Ledwie zdążył powiedzieć to, gdy podbiegł do nich młody Jerzy Potocki, porucznik husarzy królewskich, i, klasnąwszy w dłonie, porwał panią Wandę i uniósł w tańcu, zamieszawszy się w tłumie.