Strona:F. Mirandola - Sztuka a lud.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


swego czasu i jego potrzeb, za tym nowym prądem podążyć nie mógł, choć czynił w tym kierunku wysiłki. Wszystko, co w owym świeższym czasie, wieku XVI, znajdujemy w kościele, nie wyczerpuje już umysłowości tego wieku. Nowa sztuka inne obrała siedlisko. Świecką zostawszy, poszła w świat do pałaców możnych, na pokoje królewskie, stała się układną, wykwintną, obłudną. Lud, długi czas jeszcze został w Kościele, ale cóż tam znajdywał? Sztukę lat minionych, rzecz coraz bardziej martwą, nie odpowiadającą już ani nowym ideom, które cały świat, a więc i lud obejmowały coraz to bardziej, ani potrzebom wnętrznym, które też uległy zmianie. Życie opierało się teraz na innych podstawach, pogodzie, słońcu, weselu, swobodzie badań i myśli, wszystko kwitło i rwało się do pochodu naprzód, był czas odrodzenia, rozkwitu sztuki, lud pozostały w kościele otaczały dawno minione ideały ascetyczne i nie dostosowane do epoki dzieła sztuki. Im bardziej sztuka staje się świecką, tem bardziej przestaje być ludową, wynosi się z Kościoła, gdzie była ogółowi dostępną i idzie do pałaców możnych, przepada dla ludu, bo owe pałace, to wrogie siedliska panujących, to warownie ucisku i lud skłonniejszy jest patrzyć na nie z nienawiścią, niźli podziwiać ich piękną architekturę. Zresztą inna przepaść dzieli jeszcze tę sztukę od ludu. Wykwitła na dworskiej posadzce, przystosowana do potrzeb mocarzy tego świata, nie jest ludowi zrozumiałą, zaspokajając potrzeby możnych, zaspa-