Strona:F. Mirandola - Sztuka a lud.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kajać nie może potrzeb maluczkich, jest tak różną od ludowej, jak różne są interesy podwładnych i panujących. Wspólnej zasady życia dla wszystkich brakło, z chwilą gdy Kościół przestał być wszystko ogarniającym.
Od tego czasu mijają wieki długie. Sztuka doskonali się ciągle, a przepaść między nią, a ludem ciągle się pogłębia. Wreszcie nadchodzi czas, gdy we Francyi ścinają głowę królowi, wybucha rewolucya, potoki krwi ludowej wynoszą na miejsce przez królów dotąd zajmowane, na naczelne stanowisko w społeczeństwie — kapitalistów, a ci naturalnie stają się również panami sztuki. Oni ją płacą, dla nich ona przeto tworzy. I oto mamy stan dzisiejszy. Chłopa z zanikłemi władzami estetycznemi, wytwarzającego mimo warunków niekorzystnych drobne, piękne przedmioty użytku codziennego i proletaryusza, który wprawdzie wytwarza maszynowo, różne niby estetycznie pięknie przedmioty, o ile zapotrzebowanie ich na rynku istnieje, ale dalekim jest od wytwarzania ich samoistnie, dalekim od wkładania w nie swej duszy. Nie są one wyrazem jego instynktu piękna. Jest to praca najmity, jak każda inna.



III.

Proletaryat dotąd swojej sztuki wytworzyć nie zdołał. Fakt ten jest naturalnym wynikiem warunków, wśród których żyje, warunków wrogich dla objawienia samorzutnego tego prze-