Strona:F. Antoni Ossendowski - Przygody Jurka w Afryce.djvu/67

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Poznał szympansa, bo widywał te małpy w zwierzyńcach i w cyrku.
Szympans, uczepiony jedną ręką gałęzi, drugą wyciągał ku ludziom, jakgdyby dając im znaki, lub z siłą uderzał się w piersi, powodując dźwięk, podobny do huczenia bębna.
Jurek, nie zdając sobie sprawy z tego, co czyni, skoczył na równe nogi i pobiegł w kierunku małpy.
Szympans wydał cienkie skomlenie, przeskoczył na sąsiednie drzewo i obejrzał się, łagodnie pomrukując.
Chłopak szedł za nim, a szympans prowadził go za sobą, co chwila się oglądając i mrucząc cichym, pełnym prośby głosem.
— Herkulo! — zawołał Jurek. — Chodźmy za szympansem, bo on ma do nas jakiś pilny interes!
Murzyn, trzymając w ręku dużą i ostrą „maczetę“ — szeroki, ciężki nóż, zastępujący tubylcom siekierę, dogonił chłopaka.
Szympans prowadził ich za sobą, a gdy się zatrzymywali, bił się w piersi i potrząsał gałęzie, ni to w gniewie, ni to w rozpaczy.
Wreszcie wyszli na obszerną polanę, gdzie pozostały resztki skał.
Wysokie krzaki okrywały je, a liany tworzyły dokoła gęstą sieć.
Szympans zeskoczył na ziemię i, o jakie sto kroków wyprzedziwszy idących ludzi, wspiął