Strona:F. Antoni Ossendowski - Pod smaganiem samumu.djvu/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Arab, podawszy derwiszowi szklankę zimnej wody, którą tancerz chciwie wychylił, obnażył mu lewe ramię, uderzając po niem ręką.
Z przeraźliwym dzikim krzykiem derwisz jął rwać i szarpać zębami swoje ramię, aż ujrzałem głęboką ranę i strugę krwi. Po chwili derwisz wyciągnął rękę, naprężył mięśnie, dłonią prawej ręki zmazał krew i — rana znikła.
Następnie derwisz przypiekał sobie ciało rozpalonem żelazem i płonącą smołą zupełnie bezkarnie, gdyż żadnych śladów na ciele nie pozostało. Wreszcie, trzymając w zębach, zresztą bardzo marnych, kawałek do białości rozpalonego żelaza, wykonał jeszcze jakiś taniec, poczem blady i zdyszany, usiadł przed muzykantami.
Przedstawienie było skończone. Przypomniało mi ono takie same widowiska, które widziałem w meczetach krymskich, gdzie występują tak zwani „kręcący się derwisze“, a także wśród baszkirskich muzułman na Środkowym Uralu.
Mój przewodnik, chociaż otrzymał ode mnie swoje honorarjum, kilka papierosów i dwie filiżanki kawy, nie chciał mnie opuścić tak prędko i namówił na nową porcję kawy w kawiarni maurytańskiej, gdzie występowały tancerki Uled-Nail. Tańczyły one znacznie gorzej od tancerek w Bu-Saada, ale za to usłyszałem tu dwie śpiewaczki o bardzo dobrych głosach, które wykonywały znane mi motywy, ponieważ były to pieśni cygańskie i ludowe rosyjskie. Zdziwiony takim repertuarem kobiet ze szczepu Uled-Nail, posłałem swego „Cicerone“ do właściciela kawiarni na wywiad.
Powrócił za chwilę, uśmiechając się chytrze.
— Gospodarz powiedział — szepnął mi do ucha — że te śpiewaczki nie są „zupełnie“ Uled-Nail; właściciel kawiarni znalazł je w Konstantynie w jakimś zajeździe umierające z głodu, i przywiózł tu, bo umiały ładnie śpiewać. Ta mała, czarna o takich