Strona:F. Antoni Ossendowski - Pod smaganiem samumu.djvu/111

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


to starożytny posąg, a więc znalazca dostał całe dwieście franków.
Wtedy po raz pierwszy ujrzano Mahmeda w wesołym Algierze. Miał na sobie czysty, biały burnus, czerwony fez z taką sutą kitą, jakiej nie posiadał z pewnością wielki Wezyr, i na nogach... francuskie lakierki.
Od tej pory wszyscy wiedzieli, że lakierki są oznaką powodzenia w życiu poszukiwacza skarbów, a bose nogi lub arabskie „babusze“ ponuro świadczyły o pasmie zawodu życiowego...
Mahmed miał duszę artystyczną, wyrobioną pod wpływem czarujących podań, legend, bajek i tchnących głęboką starożytnością przesądów, w które chłopak wierzył i nie wierzył. Wierzył, bo to go podniecało i upiększało jego pracę, nie wierzył, bo z doświadczenia wiedział, że tam, gdzie legenda przestrzegała przed djabłem, smokiem lub jadowitym wężem, poszukiwacz skarbów śmiało właził w paszczę djabłu i potworom, lecz znajdywał tam tylko sowy, żaby lub jaszczurki.
Franki nie były celem życia Mahmeda, był spokojny o to, że na starość uciuła sobie tyle grosza, aby nabyć dom, kawał roli z drzewami oliwkowemi i krzakami wina i do tego koniecznie gdzieś w pobliżu Moulay Idriss albo Moulay Brahim, żeby na pielgrzymkę świętą daleko nie chodzić.
Młodość Mahmed chciał jednak spędzić wesoło i barwnie, więc dużo podróżował po kraju, a raz nawet zapuścił się do Hiszpanji. Jednak w kraju ojczystym znalazł młody Arab największą dla siebie i najsilniejszą przynętę.
Były to tancerki z południowych plemion. Śpiewały i tańczyły po kawiarniach, i tu Mahmed rzucał hojną dłonią franki, zarobione na walce z djabłami o ukryte skarby. Porywały go bohaterskie lub miłosne tańce kobiet i ich smętne zawsze pieśni, i wpatrzony w wir ruchów, marzył Mahmed o wielkich bohaterach, piratach i emirach.