Strona:F. A. Ossendowski - Wśród czarnych.djvu/252

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ławych oparach gnijącej wody. Chmury złośliwych moskitów, gryzących muszek i bąków co chwila podnoszą się z wybujałych trzcin.
Tu i owdzie przez mroczną dżunglę z cichym szmerem powolnie płyną żółte, mętne potoki i małe rzeczki w bagnistych brzegach, zdradliwe i głębokie.
Zarzucałem do nich nieraz wędkę z niedużym hakiem. Jakieś potworne ryby natychmiast z pluskiem rzucały się na przynętę i połykały ją z haczykiem, lecz zaczynały miotać się straszliwie i zrywały mocny, jedwabny sznurek angielski.
Były to tak zwane ryby-kapitany, ze straszliwemi kolcami na grzbiecie i czerwonemi paskami na ciele. Ryby tego rodzaju dosięgają nieraz wzrostu człowieka. Trafiał się też nieraz Protopterus annectus, podobny do naszych sumów.
Oprócz tych olbrzymów widziałem tu tragiczną rybę, nazywaną „Bahr“ przez murzynów Peuhl. Znam te ryby. Należą one do rodzaju Chromidae (Chromis Zilii, Desfontanei, Hemichromis i inne). Spotykałem je w podziemnych rzekach Sahary i widziałem je, wyrzucane przez fontanny, wyrywające się z zakładanych artezyjskich studni na południu Algerji. One to dowodzą związku, istniejącego pomiędzy podziemnemi potokami Sahary a prawdziwą ojczyzną Chromid, jaką jest rzeka Niger i jezioro Czad. Niegdyś do tych basenów wpadały liczne rzeki, przecinające Saharę, lecz słońce poczęści wysuszyło je, poczęści zmusiło do ukrycia się w głębokich podziemiach i do biegu ku Nigrowi niewidzialnie, w ukryciu pod ruchomemi górami piasków