Strona:F. A. Ossendowski - Szanchaj - II.djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



ROZDZIAŁ III.
NA NIEZNANYCH FALACH.

Waginowi wypadło zmienić cały swój plan prac przygotowawczych, ustalony z Ti-Fong-Tajem. Wypadki rozwijały się z taką szybkością, że musiał z głową pogrążyć się w sprawy, chociaż serce jego i rozum buntowały się coraz częściej. Nie wiedział jeszcze, czy ma prawo brać udział w zuchwałem, awanturniczem przedsięwzięciu. Nie uspakajały go cyniczne rozumowania, że nikogo sam nie zabija, nie okrada, a więc ma zupełne prawo pracować w każdem przedsiębiorstwie, skoro mu płacą sumiennie. Musi przecież w jakiś sposób istnieć na emigracji i zabezpieczyć się na starość. Nie marzył nigdy, że za swego życia będzie mógł powrócić do ojczyzny. Był zbyt trzeźwy, by budować coś na lodzie i w powietrzu.
— Ojczyzna moja jest teraz tam, gdzie mi jest dobrze — przekonywał siebie, ale ta sakramentalna formuła uświadomionego proletarjatu bynajmniej nie rozproszyła jego wątpliwości.
Tymczasem musiał myśleć i działać od rana do nocy.
W Nankingu zamieszkał u bogatego kupca Lu-Huna, poleconego mu przez Ti-Fong-Taja. Dom kupca stał