Strona:F. A. Ossendowski - Okręty zbłąkane.djvu/299

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


stanowienie ogółu „Złotej Studni“. Reszta dzieli się na powiększenie nienaruszalnego kapitału przedsiębiorstwa. Kapitał będzie użyty z czasem na cele, o których nie będę mówił, bo wy — krzykacze tego nie zrozumiecie! Część złota płacimy państwu rosyjskiemu, jako należny podatek, inną znów część — właścicielom tej ziemi — Samojedom! Tak się przedstawia sprawa, poruszona przez was z ohydną bezczelnością! Otóż oświadczam wam, że na Tajmyrze nic się nie zmieni, bo takie tu istnieje prawo!
— Nie znamy żadnego waszego prawa! Żądamy socjalistycznego ustroju w całej pełni! — wrzasnął agitator.
Pitt tupnął nogą i podniósł głowę wysoko.
— To my nie chcemy znać waszych praw, bo tu panuje i panować będzie prawo, ustalone przez pierwszych kolonistów, którzy spędzili tu lata w oczyszczających dusze i oświetlających rozum warunkach. Tak musi pozostać! Słyszycie? Tak musi pozostać! — brzmiał głos kapitana i nagle, zwracając się do tłumu, Pitt krzyknął:
— Dlaczegoż milczycie wy, którzy przebywacie tu oddawna, i wy, którzy rozumiecie nasz cel? Czyż zgadzacie się z agitatorem, zamierzającym wnieść tu bezprawną, nikczemną walkę o łup, wprowadzić nieład i wojnę domową? Przemówcież nareszcie!
Tłum nagle otrzeźwiał i ożywił się.
— Precz z wichrzycielami! Wyrzucić ich ze społeczeństwa „Złotej Studni“!
Zakotłowało się dokoła, wszczęła się wrzawa straszliwa, w powietrzu zamigotały pięści, podniesione w zamachu kilofy i siekiery.