Strona:F. A. Ossendowski - Okręty zbłąkane.djvu/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


do Pitta Hardfula. — Niech pan mówi w mojem i swojem imieniu.
Oczy kapitana błysnęły radośnie. Podniósł się i ogarnął spojrzeniem całą salę. Wesoły, trochę sarkastyczny uśmiech błąkał mu się po twarzy.
— Zupełnie niespodziewanie padło tu moje nazwisko, zmuszając mnie do odpowiedzi — zaczął przemówienie Pitt. — Spotkał mnie przytem prawdziwy zaszczyt, gdyż upoważniony jestem podziękować i dać pewne wyjaśnienia nie tylko w mojem imieniu, lecz i — fru Elzy Tornwalsen. Myślę, że podzieli ona moje zdanie, iż nasze zwycięstwo nie było przypadkowem, lecz opartem na ścisłem obliczeniu. Fru Tornwalsen uprzytomnia sobie całą pełnię swoich sił i wszystkie możliwości. W jej życiu były wypadki, gdy od dobrego pływania zależał nietylko jej los, ale i życie innych ludzi. To wyrobiło w niej upór i zaciętość w osiągnięciu celu. Jestem przekonany, że gdyby mr. Baldwin wyprzedził był fru Tornwalsen w wyścigu, ona popłynęłaby za nim i pływałaby tak długo, aż dopóki przeciwnik nie znużyłby się do reszty! Fru Tornwalsen popłynęłaby na północ do Bordeaux, a na południe — do Hiszpanji, bo postanowiła zwyciężyć. Ja to wiedziałem, bo znam fru Tornwalsen i miałem przyjaciół wśród potomków żeglarzy i wojowników zuchwałych wikingów, roznoszących ziarna wytrwania po całej ziemi. Znam Norwegję, wiem, iż nie pragnie ona zdobyczy, zaboru, lecz z całym spokojem, gdy wytknie sobie cel daleki, — dopłynie! Uważam, że grałem bez ryzyka. To nakłada pewne obowiązki! Ofiaruję swoją wygraną na określony cel. Mógłbym oddać te pieniądze magistratowi na rozbudowę Saint-Jean-de-Luz, albo czcigodnemu zarządowi kasyna, lecz