Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Sędziowie wykrzykiwali w tubę:
— Miguel Farara — 450, Czerwony Pedro — 480, John Hawks — 480, Jednooki Flask — 500, murzynek od Czarnego Bima — 660!
All right! — zawołał prezes sądu konkursowego. — Nagrodę dostaje mały Y — zwycięzca!
Posłyszawszy to, pucołowaty Llo fiknął koziołka i krzyknął z dumą:
Rru zawsze będzie zwycięzcą, bo rru — to...
Zamilkł, pomyślał chwilę i dokończył:
— ...to rru!
Wyczerpany ciężką i wytężoną pracą Y, powróciwszy do domu, położył się. Wszyscy myśleli, że usnął.
Chłopak nie spał jednak. Leżał i uporczywie myślał, rozważając sprawę, która wydała mu się zupełnie dojrzałą.
Zaledwie do jego kącika bez szmeru zajrzał Llo, Y cicho syknął na niego. Llo podbiegł natychmiast i pochylił się nad leżącym wodzem.
— Llo, mamy dużo, jak na nas, pieniędzy, bo z dzisiejszą nagrodą aż tysiąc dolarów... — Musimy się naradzić... co mamy dalej ze sobą robić... Rozumiesz?
Llo skinął głową i jeszcze bliżej schylił się nad wodzem.