Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Kim jesteś?
— Wodzem dzieci z Rugary — wioski nad Nigrem.
— Nad Nigrem? — zdziwił się komisarz. — To bardzo daleko!
— Tak, bardzo daleko! Wójt kazał mi prowadzić dzieci do dżungli, bo w wiosce panował głód. Zaprowadziłem je nad „rzekę szczęśliwości”, lecz manjan wypłoszyły nas z obozu, szliśmy długo i wreszcie — doprowadziłem wszystkich do morza, biały nuri!
— Dzielny z ciebie wódz! — uśmiechnął się urzędnik. — Cóż zamierzacie robić nad morzem?
— Polować, łapać ryby, założyć obóz, a gdy minie lato, odprowadzę chłopaków do Rugary zpowrotem — odparł Y.
— Tu tego nie wolno! — zaśmiał się komisarz. — Kto chce tu mieszkać, musi płacić podatki, albo pracować. Rozumiesz?
— Tak! — kiwnął głową Y. — Ja chcę pracować. Umiem czyścić obuwie, prać i prasować bieliznę, sprzątać w mieszkaniu, bawić się z białemi dziećmi...

— Doskonale! — zawołał komisarz. — Kupiec Roters potrzebuje właśnie dobrego, sprawnego boy’a.[1] Poślę cię do niego, ale co będziemy ro-

  1. Służącego.