Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


bili z twoją bandą, mały przyjacielu? Ilu ich jest?
Na oba pytania odpowiedź przyszła natychmiast.
Pod oknami biura rozległy się krzyki, hałas, wyzwiska i płacz.
Do pokoju komisarza wpadli jacyś biali ludzie i ciągnęli za ręce i włosy wystraszonych murzynków.
— Co się stało? — zawołał urzędnik.
— Co się stało? — powtórzył Y, wpatrując się w wylękłe twarze Umaru, Boro, Dila i innych, bo wszyscy całą kupą stali teraz przed surowem obliczem szefa policji.
Biali ludzie, wymachując rękami, opowiadali:
— Ta czarna banda, niby szarańcza, napadła na nasze plantacje, [1] zrywała papaje, banany, ananasy i pożerała. Szkodniki to! Gorsi są od małp!
W tymże czasie Umaru szepnął do Y:

— Głód nam zaczął dokuczać i pragnienie, bo, sam wiesz, że od wczoraj nie mieliśmy już nawet koli. Poszliśmy na poszukiwanie owoców i nagle widzimy, że za płotem rosną dojrzałe, złociste papaje. Zaczęliśmy zrywać je, gdy nagle

  1. Plantacja — hodowla drzew owocowych lub innych pożytecznych roślin.