Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


lamantyna, lecz zato, gdy spoglądali na rozwieszone w cieniu starannie pokrajane, złociste mięsiwo, cieszyli się, że mają tak dobrze zaopatrzoną spiżarnię.


Rozdział IX.
Ucieczka.

Y pozwolił towarzyszom nie wychodzić na łowy.
Pięciu z nich tylko zapuszczało się codziennie do dżungli. Zbierali tam owoce, korzenie dzikiego manjoku, strączki bobu, cebulę i orzechy palmowe, z których wyciskano olej.
Pewnego razu chłopcy przybiegli do obozu w strachu i zawołali:
— Gdzie rru? Przynosimy ważne wieści!
Odnaleziono Y, który na brzegu rzeki pod stromem urwiskiem moczył rzemienie ze skóry lamantyna i plótł z nich nowe cięciwy do łuków.
— Co się stało? — zapytał, gdy wylękłe murzyniątka obstąpiły go kołem.
Jeden z nich, dwunastoletni Busarma, jął opowiadać:
Rru! Zapuściliśmy się dziś od rana do dżungli, gdzie gęste krzaki karite pokrywają czerwone kamienie.