Strona:Emil Szramek - Ks. Norbert Bonczyk.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


sał piękny wierszyk „Wielki Piątek“. W tym samym roku przesłał bez podpisu "Odezwę do Szan. Panów Nauczycieli przy górnośląskich szkołach" (nr. 45 nn.) wzywając do pilnowania czystości polskiej mowy wykładowej i polecając książki, z którychby nauczyciele mogli nabyć ogłady językowej. W rozprawie zaś „Kościół i szkoła“ (nr. 48 nn.) wykazuje, że te dwie instytucje należą do siebie jak matka i córka. „Zdaje się niejednemu, — pisze tam — że pod dozorem duchownym żyje jakby w Egipcie pod uciemiężeniem ze strony Faraona; więc wzdycha mocno za ziemią obiecaną, mlekiem i miodem opływającą. Przyjdzie im może do wyprowadzenia się z pod „ucisku egipskiego“ przez czerwone morze buntu i rokoszu, w którym dla nich na zawsze zginą „uciemiężyciele“ ich; lecz poza niem, gdzie się spodziewali znaleźć Palestynę, dostaną się na puszczę ogromną. Tu wprawdzie są wolni od tychże, ale staną się służalcami bałwochwalców, złotego cielca, pogaństwa nowomodnego i stronnictwa buntu i obalenia, ubiegającego się za oddaleniem sług Kościoła św. ze szkół, aby potem łatwiej też religję z nich oddalić“. Po odłączeniu szkoły od kościoła niejednemu co teraz takiej emancypacji pragnie, może się zdarzyć, że „na owej puszczy za czerwonem morzem zginie mu chleb duszy i zabraknie czystej wody słowa Bożego. Znajdzie się może w miejsce „chleba i wody“ pokarm tłusty, mięsny (może nawet i w dni postne)