Strona:Emil Szramek - Ks. Konstanty Damroth.pdf/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Co do śpiewu sił nie stanie,
Dołączę żałośnie.

Toć i krew nam nie pomogła
Przelana w stu bitwach:
Może będą łzy mocniejsze
Wylane w modlitwach.

Czego mieczem nie osięgli
Waleczni mocarze.
Może pieśnią swą wyżebrzą
Pobożni pieśniarze.

Przyjm więc, Panie, prośby nasze:
Ukróć doświadczenia
Długie chwile, potem przyspiesz
Godzinę zbawienia.

By i ja się raz pokrzepił
U wolności zdroju,
Poczem, Panie, puść starego
Pieśniarza w pokoju.

Niestety nie dożył przełomu dziejowego, który Polskę z grobu wskrzesił. Ale umierał z tą nadzieją, że Polska zmartwychwstanie i nawet nad Śląskiem zaś rządy obejmie. Wieże piastowskie na Śląsku utwierdzały go w tej wierze zawsze na nowo.

Bo stare te baszty przypominają
Nietylko chwile nam wieku złotego;
Lecz i nadziei wygasnąć nie dają,
Że godło Piastów zaświeci z tych wieży
Znów i nad Śląskiem zaświta swoboda
Gdy anioł swe skrzydła rozszerzy,
I będzie jeden pasterz, jedna trzoda.

Ks. Damroth gdziekolwiek na Śląsku rzucił okiem, wszędzie widział niezatarte ślady polskości. Wszakże góry, rzeki, osady już w nazwach swoich na słowiańską wskazują przeszłość. Niemieckie „Riesengebirge“ nazywa się po polsku Karkonosze. Tym górom czyni zarzut nasz wieszcz: