Strona:Emil Szramek - Ks. Konstanty Damroth.pdf/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zniemczył zamki, miasta, — z chatek
Mowę ojców dziś wyklucza;
Ale póki siły stanie,
Śląsk się bronić nie przestanie:
Kochajmy się! Kochajmy się!

Nigdy nie wygaśnie polska
Cnota w wiernych sercach naszych
Nie zapomni młódź opolska
l gliwicka zalet laszych,
Hasła też, co w spadku wzięła.
Jakiem Polska zasłynęła
Kochajmy się! Kochajmy się!

Niechaj cnoty więc ojczyste
Znowu, bracia, w nas ożyją,
Zabrzmi hasło święte, czyste
Tam, gdzie się Ślązacy biją,
Cierpią, pracują za sławę
I za wszelką polską sprawę:
Kochajmy się! Kochajmy się!

Damroth śpiewał chwałę Górnego Śląska:

Śląsko! Ojczyzno, kraju ulubiony,
Od cudzoziemczej głupoty wzgardzony,
Wzgardę miłoscią niweczą twe syny,
Kochając i wielbiąc cię nad wsze krainy.

Lecz nigdy nie był poetą szczególnie śląskim; nie umiał sobie wcale przedstawić Śląska jako coś odrębnego; widział w nim zawsze tylko część Polski, a ponowne złączenie go z macierzą stanowiło treść jego marzeń i modlitw, było jego ideałem tu na ziemi. Ilekroć zmawiał psalm „Miserere“ z pewnością myślał o Polsce przy słowach: benigne fac Domine in bona voluntate Tua Sion, ut aedificentur muri Ierusalem — zlituj się, Panie, nad Syonem w dobroci twej: spraw, niech się odbudują mury Jeruzalem.

Gdzie w duszy ludu jędrne czucie żyje
Dla polskiej niegdyś matki i ojczyzny,
Na jej wspomnienie serce żywiej bije,
gdy patrzą — wyzuci z swej ojcowizny —