Strona:Emil Pouvillon - Jep Bernadach.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

dała w 1848 roku. Błękit nieba i powietrze przeźroczyste południa zdawały się same oskarżać zakradającą się zdradę mglistego cezaryzmu Ludwika Napoleona. Czupurność, krewkość, uśmiech naiwny i wesołość życiowa mieszkańców odrzucały precz mesyanizm bonapartystowski.
I nie trzeba sądzić, że pod słońcem południowem ludzkość nie lubi tajemniczości i mysteryj. Te ostatnie, by owładnąć duszą dzieci słońca, muszą mieć kontury jasne i kolory gorące. To też od 1849 roku szerzy się na południu gorączka tajnego stowarzyszania się w obronie republiki. Do związku należą nieraz całe wsie, prawie że całe powiaty. W jednym departamencie Herault miało być przeszło 50 tysięcy związkowych. Departamenty niższych i wyższych Pyreneów, Gard, Niévre, Var, Drôme i inne nie ustępowały pierwszemu w gorliwości. Zgodnie z duchem czasu obrońcy ustawy krajowej przyjęli romantyczne formy karbonaryzmu i tajemniczość wolno mularstwa. Po wsiach i miasteczkach składano przysięgę wierności konstytucyi z 48 roku:

— Czy przysięgasz bronić republiki demokratycznej i społecznej?[1]

  1. Hasło wyrażało wyłącznie dążności demokratyczne; naprawa stosunków społecznych była wynikiem logicznym i nie opierała się na doktrynie z góry określonej. Szczegóły przytoczone bierzemy z Gazette des Tribunaux z r. 1852 (sprawozdanie z procesów w Montpellier).