Strona:Elwira Korotyńska - O krasnoludkach i żelaznej górze.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj
Ta strona została uwierzytelniona.


KRÓL. Jakoż więc przedrzeć się zdoła do tych świateł lud mój buntowniczy?
MĘDRZEC. O, królu, nie buntowniczy on ale nieszczęśliwy! Światła łaknący...
KRÓL. Cóż więc mam czynić? Rzeknij!...
MĘDRZEC. Otwór trzeba w skałach wywiercić, góry przebić... Przez otwór ten ujrzymy światło... cień i mroki odejdą..
KRÓL. Któż mocen to zrobić? Skały ciągną się z czterech stron na długość dwóch mil i jednej wiorsty... Któż sił tyle ma w sobie? zaliż jest kto podobny w królestwie?
MĘDRZEC. Każ przywieść tutaj Olawa... On jeden zdolny to uczynić, o, królu!...
MARSZAŁEK. Czy mam wołać tego młodziana i jakoż go poznam?