Strona:Elwira Korotyńska - O krasnoludkach i żelaznej górze.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj
Ta strona została uwierzytelniona.


poradzi największy mędrzec w mojem królestwie, ale niech lud wie, że dbam o jego szczęście...
MARSZAŁEK i MĘDRZEC (wchodzą i stają u progu).
KRÓL. Zbliżcie się do mego tronu... Teokrycie, daj radę, bo lud się buntuje i woła o światło.
MĘDRZEC. Zaiste! Potrzeba im światła! Mroki i cienie kraj nasz zalegają... Oświaty trzeba!
KRÓL. Woła lud o słońce, drzewa i kwiaty, o owoce i ptaków śpiewy... Skąd im to wezmę i jak ich zadowolę — rzeknij, Teokrycie... Zaliż kul trzeba i prochu?
MĘDRZEC. Nie kula ani proch, jeno moc wielka rozjaśnić świat może, moc ta ukaże kwiecie, i zboża, i ptaki i przeróżne dziwy...