Strona:Elwira Korotyńska - O krasnoludkach i żelaznej górze.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj
Ta strona została uwierzytelniona.


sięgająjcemi obłoków... Nie słyszymy śpiewu ptaków, drzew nie mamy i owoców... Puść, królu, lud twój biedny do krainy, gdzie słonko świeci jasno, gdzie zboża są i rośliny... Puść nas!“ Oto co lud twój, królu, powiedział i o co prosi...
KRÓL (po chwili). Wezwać mi mędrca Teokryta — niech przyjdzie i radzi, co począć... ja nie mam na to sposobu... Skały, góry wokoło, jakżeż lud mój przedrze się przez nie do słońca?...
MARSZAŁEK. Trudna to sprawa, ale mędrzec Teokryt napewno pomoże...
KRÓL. A jeśliby i on nie znalazł rady, to lud przekona się o niemożliwości i buntu zaniecha. Idź więc, panie marszałku, i sprowadź mi Teokryta...
MARSZAŁEK. W tej chwili będzie przed królewskiem obliczem (wychodzi).
KRÓL (sam). Wiem, że nic na to nie